Book
[x] Add
[x] Look



Fragments of Memories
2005
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
Links
Oceny
+ Oceny Violet
+ Subaru
+ Blogowa Inkwizycja
+ Oceny I M
+ Dziennik Ocen
+ Krytyka Zwana Ocenami
+ Karin Dream
+ Cross Marks
+ Patrycha
+ Sun Girl
+ November Rain
+ Oceny Lukiego
+ Profesjonalne Oceny
+ Oceniajmyblogi
+ Orube
+ Dantejskie oceny
+ Oceny Blogusiow
+ Ocena jest cenna
+ A-Oceny
+ Opinie
+ Evaluation

Znajomi
+ Miyu
+ Sal
+ Rikku
+ Hikaru-chan
+ Luna
+ Jessica
+ Elfka
+ Ana-chan
+ Edohikeshi
+ Megumi
+ Tifa
+ Silver Blood
+ Sirith
+ Escanor
+ Nala
+ Dagger
+ Sadako

Przyjaciele
+ Eruda Chitose
+ Ino
+ Lina
+ Buffy
+ Evil Chii
+ All
+ Convenientia
+ Proxima
+ Martha
+ Baki
+ Filemon
+ Ferelin
I'm Fan
Gifts
My buttons
By Jessica
Your Buttons
Jutsu Ino Blog! Emileczka Toplista Salsy Anucha-chan`s blog button by Jessicablog 
Elfki
JESSICA BLOG
button by Li [lisan.blog.pl]
Fajowa ocena bloga =))Dejiko's fun school - czekam na ocenkę od Dejiko ^^ ! Nasze ocenki ^__~
Countdown
This moment
Day : 22.05.2005
Hour : 13:10
Talk : Klaka
About : KarinComa, Gothic Lolita i inne tematy, ktorymi zyje :P
Eat : -
Drink : -
Doing : Nic ^^"
Listen : -
Think : "Sweet Lolita... SICK!"
Want : Pana F. przy boku *_* (a jak!)
Layout
By: Me
For: Me
Time: 25 min.
HTML: Me
Title: "This is my confession"
Pic: KarinComa (http://karincoma.deviantart.com)


Jesli t przeczytacie, to gratulacje.
Przepraszam, ze po tak dlugiej przerwie napisze cos takiego, ale jesli nie wyplacze sie tutaj, to mnie trafi. Sluchaj, losie... Dales mi szczescie. Dales mi milosc. Dales mi kogos przy kim czuje sie wspaniale, kogos, kto mnie kocha. Ale nie mowiles, ze bede musiala placic az taka cene. Uwazalam sie za szczesciare, a jednak! Wiedzialam, ze w tym musi byc jakis haczyk. Odnalazlam ideal, ale w zamaian musze placic zdrowiem i utrata indywidualnosci, mam racje? Jestem zalamana psychicznie. Dlaczego? Juz mowie! Wlasnie niedawno dowiedzialam sie, ze mam anoreksje. Z reszta... Jak moglam tego nie zauwazyc? Wystajace kosci, zaslabniecia, wstret do jedzenia, polamane paznokcie... Brzmi obrzydliwie. W kazdym razie, dowiedzialam sie od lekarza, ze to nie byle co. I koniec z wegetarianizmem. Coz, ze na widok miesa mnie mdli? Musze to jesc. Widze przed oczami te zwierzeta... Ale zeby uratowac zycie musze jesc mieso i w oglole duzo jesc. A ja nie cierpie jesc i w tym tkwi problem ><" nie wiem, jak ja to wszystko w siebie wepcham. No trudno, jakos to bedzie, stracilam zdrowie, ale moge je jeszcze uratowac. Nastepna sprawa- zabrzmi zalosnie, ale trace cierpliwosc i musze to powiedziec. NIENAWIDZE ICH! Koniec z jakakolwiek Gothic Lolita. Koniec z jakimkolwiek (nawet tym leciuitkim, w jasnych kolorach) makijazem. Koniec z moim stylem. Koniec z moja oryginalnoscia. A co za tym idzie? Mialam zanizona samoocene i chociaz to wydaje sie niemozliwe, bede miala jeszcze nizsza. Co teraz? Bede ubierac sie TYLKO w jeansy i nudny T-shirt? Jak banalne nastolatki? A nie przepraszam. Banalne nastolatki sie maluja. A ja wygladam jak zmora. Podkreslalam oczy... Tylko tyle. Fakt, ze mocno, ale czulam sie lepiej. Bylam wesola. Myslalam, ze jeszcze jestem czegos warta. Ze jestem chociaz troche oryginalna... Jednak nie. Koniec z tym. Teraz moge tylko sobie ryczec w kacie i patrzec na prace Karin. Ale dobre i to... [Nie lam sie. Pocierpisz jeszcze ten miesiac. Wakacje beda Twoje. Twoje i Twojej kuzynki. Bedziecie same... Wszystko wroci do normy. Bedziecie buszowac po sklepach szukajac tej Gothic Lolity. A teraz mozesz pocierpiec. Stracilas zdrowie, stracilas styl... Ale pamietaj, mozesz to odzyskac. Strata ukochanego boli o wiele bardziej...] Dziekuje Ci Hatsumomo-san... Dziekuje, ze jestes przy mnie. Nadal. I co najwazniejsze mam Jego.
2005-05-29 12:07:26 skomentuj (39)
Czasami nawet wlasna zalosnoc potrafi mnie dobic.
Dobra, poniewaz czytajac moje wczesniejsze notki nie wiedzialam czy smiac sie, czy plakac postanowilam was otruc nastepna. Ja wiem, ze rzadko sie zdarza, iz pisze tak czesto, ale czuje wewnetrzna potrzebe. Tak. Co jest? Gdziez podziala sie tamta optymistka z przeszlosci? A wlasnie, ze ciagle jest. Zalamana wlasna zalosnocia i pseudo-mrocznym belkotem oraz uzalaniem sie nad soba, postanowila skonczyc ten cyrk i stac sie taka, jaka byla od poczatku. Poprostu skonczyc z tym uzalaniem sie, bo to i tak do niczego nie prowadzi. Zycie nie bylo, nie jest i nigdy nie bedzie uslane rozami. Tak to juz jest, raz Ty komus zlamiesz serce, innym razem on Tobie. No i nic, chcialam tylko powiedziec, ze zrozumialam. Tak wiem, moje notki sa przydlugawe i nudne. Ale tak to juz ze mna jest. No nic, stac mnie tylko na naturalny usmiech i slodkie powiedziane w myslach "Jakos to bedzie". Nalezy zmienic swiat. Wiem, ze to zalosne, ale starajcie sie pozytywnie patrzec na swiat. Bedzie Wam latwiej!
Na koniec Was zegnam i pozdrawiam serdecznie, jak kiedys.
PS. Nie dziwie sie, ze nie bedzie Wam sie tego chcialo komentowac. Nie musicie, pisalam to naprawde dla siebie. Chociaz moze jest w tym ukryte jakies przeslanie? :>
2005-04-30 12:20:36 skomentuj (6)
Chcecie uslyszec to co zwykle? Nie.
Nie. Nie zamierzam sie zloscic i pisac w stylu takich-och-ach-pokrzywdzonych-och -ach-siedemnastoletnich-och-ach- poszkodowanych-przez-chlopaka-i-wszystkich. A dlaczego? Bo wiem, ze macie to wszystko gdzies. Nienawidze pamietnikow rozowych nastolatek. No i niby co? Ze skonczylam z kolejnym facetem? I ze tragedia? Nie. Nie bedzie tez mrocznej paplaniny w stylu Upadlych-Aniolow-Smierci. Co pisze, to dla mnie, jasne? I zeby pozniej nie bylo. No wiec zlapalam wene. To znaczy, wene zlapalam juz dwa dni temu. Ale bylam za bardzo zdenerwowana, zeby to napisac. A teraz jest ok. Tak mi sie przynajmniej zdaje. No wiec co sie do cholery stalo? A to sie stalo, ze zachowalam sie jak kretynka. Ze co? Ze to nie rzadkosc? A mowcie co chcecie! Mam Was daleko. Ale to, ze powiedzialam mezczyzne, ktorego kochalam jak brata, ze kocham go... Tak jak powinno sie kochac chlopaka nie bylo madre. Nie bylo madre tez to, ze pomyslalam sobie, iz w ten sposob go uszczesliwiam. Co za debilizm! To bylo juz ponizej wszelkich krytyk. Ale oczywiscie, jak to ja, musialam sie domyslic w polowie zwiazku. Ja!? Hatsumomo, nie ja! Ona caly czas mi dobrze radzila. Ale teraz to juz chuj. Zostalismy (z nim) przyjaciolmi i jest dobrze. Ale sumienia czystego juz nie bede miec nigdy. Wiecie, jak czuje sie osoba, przez ktora ktos chce popelnic samobojstwo? Nie? I mam nadzieje, ze sie nie dowiecie. Mam tez nadzieje, ze juz nikt nie pokocha mnie szczerze i bede miec za swoje. W ogole milosc to suka. I mam juz dosc. Nie chce wiecej pisac. Moze jestem zalosna, ale trudno. Musicie pocierpiec. Niestety.
2005-04-27 16:23:09 skomentuj (4)
Urodziny...
Tak, tak! To wlasnie dzisiaj trzasnelo mi to boskie 17 lat <____< cudowny dzien. Wstaje czlowiek rano, a tu juz zasypuja go dziesiatkami sms'ow :P ja sie naprawde boje, co bedzie jak juz osiagne ten cudowny wiek (18). Powiem wam szczerze, ze az sie robi lepiej na duchu. A jak takie siada do kompa to juz w ogole ma radoche. Lud sklada zyczenia na GG, i jakos tak fajnie. Szkoda tylko, ze narazie nie ma wszystkich moich przyjaciol... no ale jeszcze wczesnie, licze na was :> [Bezczelnosc...] a wlasnie, Hatsumomo (czyli to moje drugie ja) tez zlozyla mi zyczenia [Jako pierwsza!] o widzisz... [Jestem wspaniala.] dobra, cicho. Wiecie, mimo wszystko... czuje sie... dziwnie. Mam juz 17 lat, a nadal zachowuje sie jak dziecko. To przez tych filozofycznych nastolatkow *Respect i pozdrawiam was serdecznie* z jakimi przyszlo mi sie zadawac. Maja po 16-19 lat, a zachowuja sie jakby mieli... 25-30. Najwyrazniej z tego wlasnie powodu mam nieuzasadnione kompleksy. Ale jest tez druga strona medalu. Wystarczy spojrzec na taka Nikki (lat 15), albo chodzby taka jedna (nicka nie podam dla wlasnego bezpieczenstwa) z Fatalnie Ulomnych (lat 22). Czy tez, inne scierwo. Co do "innego scierwa", to wlasnie sie przekonalam, jak ja lubie czytac... "tworczosc" (tworczosc!?) pana D. Najpierw mnie to smieszylo, a teraz zrobilo mi sie go cholernie zal. No bo zabujal sie lamus w takiej wielkobiuscuastej blondynce (how ironic ><) a ona nie zwraca na niego uwagi ;( no i szkoda mi sie biednego ulomka robi... no, ale wracajac do meritum, to chyba zle nie jest. I wiecie co bylo smieszne tej nocy? Fantazjowalam jak nigdy. A zgadnijcie o kim :> no, albo lepiej nie zgadujcie... dobrze, juz dobrze, wiem, ze mnie nie cierpicie. To ja was pozegnam w takim razie, zobaczymy jak przemina wam WASZE urodziny. *zlowieszczy smiech*
I tym wlasnie optymistycznym akcentem, zegna was jubilatka (czy solenizantka?) Rikkusia. *brawa w tle*
2005-04-10 13:08:18 skomentuj (12)
Ona...
Dziwne. Niedawno wszystko bylo normalne, a teraz... co mi jest? Mam rozdwojenie jazni? A moze to shizofrenia? Dlaczego ciagle slysze glos? Dlaczego ten glos mnie zadrecza? Wszystko wypomina. To boli... nawet bardzo. Czuje, ze nie jestem sama w mojej glowie. Jest jeszcze Ona. To moja najlepsza przyjaciolka. Ta ktora zawsze jest przy mnie. Codziennie z nia rozmawiam, ale po kazdej rozmowie wychodze zdolowana. Dlaczego? Czyzby to byla wlasnie ta ciemna strona mojej duszy? Jest okropna a jednoczesnie wspaniala. Mowi mi cala prawde o mnie i sprawia mi okropny bol. Nigdy sie z nia nie zgadzam. Ona zneca sie nademna psychicznie. A najgorsze jest to, ze nic nie moge zrobic. Nie moge jej uciszyc. Ale z drugiej strony... mamy wlasne tajemnice. Zawsze jest sie komu zwierzyc i mam pewnosc, ze to nie przedostanie sie na zewnatrz. Czasami jej bolesne rady mi sie przydaja. Potrafi nawet mnie wesprzec duchowo w trudnych chwilach. Ale... co sie ze mna dzieje? Czyzbym byla chora psychicznie? Co mi jest!?
2005-03-20 21:29:25 skomentuj (9)
Dzien kobiet i cala reszta
Witam was moi drodzy! Cos troszeczke opuscilam sie w pisaniu notek. Weny nie mialam, ot co. No wiec dzisiaj jest ten szczegolny dzien. Dzien kobiet. Dzien nas wszystkich. Wszystkie jestesmy inne. Ale ten dzien obchodza i te co na codzien lataja do pracy i te ktore biegaja z patelnia po kuchni, a nawet te, ktore wchodza pomiedzy dresow i daja im po ryju :P (to ja ^_^) przyznam wam szczerze, ze nawet lubie to swieto. Wydaje mi sie to okropnie feministyczne. No a wiadomo kim jest dziewczyna, ktora porzucilo tylu facetow co mnie ==". Tak wiec moje drogie panie, skladam wam najszczersze zyczenia. Wam wszystkim bez wyjatku. No a ja... lol zostalam obsypana dosc duza iloscia slow i smsow od kolegow, przyjaciol, bylych i innych takich typow (ale pan F. i tak byl pierwszy ^_^) no i tak mnie wzielo na wspomnienia. Mnie zawsze w takich chwilach bierze na wspomnienia. Goshes... prawie spadlam z krzesla =_=" geez... to potrafi bolec... ale juz niedlugo... juz niedlugo bede mogla sie zaspokoic :D jeszcze tylko kilka miesiecy i kochane wakacje... taaak. Spotkanie z panem F. (z naszych proroczych snow wynika, ze bedzie genialnie ^_^) i w ogole... ach wlasnie! Zapomnialam wam sie wyzalic (buahaha sadyzm rulez :P) no wiec jutro sie... przeprowadzam ==" mowcie co chcecie, ale dla mnie to jest tragedia. Koniec widywania sie z przyjaciolmi. I nasza mala "sekte" (lol, jak to brzmi) trzeba bedzie zawiesic, bo prezeski nie bedzie juz. Prezeska sie bedzie widywac z czlonkiniami jedynie w budzie ==" fajnie, co? Geez... wlasnie sie spakowalam. Chlip... zegnaj kochany Rzeszowie =( jestem pewna, ze jak tu wroce juz nigdy nie nazwe Cie Grajdolkiem. Przyrzekam! No, a kolejnym moim zmartwieniem (nieco mniejszym, ale jednak) sa moje kochane zabki ==' pobilam sie z pewna osoba *nienawisc w oczach* a ta osoba rozwalila mi te bialutkie i rowne perelki _-_ teraz jak mi sciagna to cos, bede musiala noscic aparacik. SUPER -_-" no dobra, dobra koniec lamentowania. Jeszcze raz wszystkiego kobiecego!
2005-03-08 15:48:53 skomentuj (6)
Idiotka...
Dlaczego? Dlaczego jestem tak glupia? Dlaczego poswiecilam faceta ktorego naprawde kochalam dla faceta ktorego prawie nie znam? Dlaczego? Ech... jestem naprawde idiotka. Cale moje cialo drzy i czuje sie okropnie. Wlasnie... wlasnie rzucilam tego ktory mial byc tym jedynym. I czuje sie podle. Po raz pierwszy w zyciu rozplakalam sie nad klawiatura. A wiecie co jest najgorsze? Ze to wszystko wyszlo inaczej niz sobie to zaplanowalam. Wyszlo idiotycznie. szkoda nawet mowic jak. Poprostu: on chcial mnie sprawdzic i poudawal sobie jakiegos lamusa a ja powiedzialam mu, ze chce sie z nim rozstac ==" zalosne... naprawde. Owszem chcialam to zrobic! Ale inaczej. A teraz nie mam ochoty na nic. Chce sie zamknac w ciemnym pokoju i zostac sama. Gdzie przyjaciele? Pouciekali? Nie ma Filemona, nie ma Fer... jedynie pozostala mi Klaka, ktora jakos mi tam pomogla. I za to jej naprawde dziekuje. Odnosze wrazenie, ze nagle wszyscy zmieniaja swoje uczucia. To dziwne. Fer tez stwierdzila, ze robi sobie przerwe. Ech... no coz. Gdybym jeszcze byla normalna dziewczyna... nie ma mowy! Jestem taka idiotka, ze juz do niego nie wroce. Aktualnie jestem wolna. Przeszla mi ochota na tego w ktorym sie "zabujalam" i dla ktorego rzucilam tego wlasciwego. Ale cos ze mna zostalo... te wspomnienia i tamta piekna rozmowa kiedy powiedzial, ze mie kocha. I... bol serca. To okropne. Powinnam wziac sie w garsc, otrzasnac... nie potrafie. Nie ma nawet tabliczki czekolady... damn it! Blagam powiedzcie cos albo robcie co chcecie... ja sie zaraz zalamie... moje zycie leglo w gruzach. Ale kazdy kij ma dwa konce. Jestem wolna. Jestem wolna jak ptak! I mam przyjaciol! Tylko oni mi zostali w takiej chwili. Ale co mi jest? Caly moj optymizm sie ulatnia? Kto by pomyslal... teraz bede miala wyrzuty sumienia przez jakies pol roku... cholera! I co ja mam teraz ze soba zrobic?
2005-02-19 18:39:45 skomentuj (10)